10 pytań przed podpisaniem umowy z wykonawcą remontu
5 min czytania Autorka: Jolanta

Kwota na jednej kartce i „termin: maj” to jeszcze nie oferta. Te pytania zadaję każdemu wykonawcy, zanim ktokolwiek skuje pierwszą płytkę.
Sąsiadka z trzeciego piętra zapukała w niedzielę z kartką w ręku. Remont łazienki, „wszystko z materiałem”, kwota, podpis wykonawcy i dopisek długopisem: „termin: maj”. Zapytała, czy może to podpisać, bo ekipa jest polecona przez szwagra i ma wolne miejsce w kalendarzu.
Odpowiedziałam, że podpisać może, tylko że nie bardzo jest co. Kartka mówiła, ile ma zapłacić, ale nie mówiła, za co. Wyciągnęłam z szuflady zeszyt pytań, ten w kratkę, w którym od lat zapisuję pytania do wykonawców, i usiadłyśmy w kuchni. Wyszło dziesięć pytań. Każde z nich kiedyś kosztowało kogoś pieniądze.
Co dokładnie robicie, a czego nie
Pierwsze pytanie brzmi zawsze tak samo: „Proszę mi wypisać, co wchodzi w zakres prac”. Nie „remont łazienki”, tylko skucie starych płytek, wywóz gruzu, wymiana pionów albo podejść, hydroizolacja, wylewka, położenie płytek na ścianach do sufitu albo do określonej wysokości, biały montaż, oświetlenie, drzwi. Każdy punkt osobno.
Drugie pytanie wynika z pierwszego: „Jak liczycie metry?”. Płytki na ścianach liczy się w metrach kwadratowych, ale jedni odejmują drzwi i okno, inni nie. Jedni liczą fugowanie i silikon osobno, inni w cenie metra. Cena za metr nic mi nie mówi, dopóki nie wiem, ile tych metrów policzył.
W przypadku sąsiadki zakres zmieścił się w jednym słowie: „łazienka”. Po rozmowie z wykonawcą okazało się, że wymiana podejść wodnych to „dodatkowo, jak się okaże”, a gruz „wynosimy do kontenera, kontener po stronie klienta”.
Materiały: kto kupuje i jak to rozliczyć
Trzecie pytanie: „Kto kupuje materiały?”. Są dwa układy i oba mogą działać. Albo wykonawca kupuje wszystko i doliczasz to do faktury, albo ty kupujesz płytki, armaturę i ceramikę, a ekipa przywozi chemię budowlaną, kleje i fugi.
Czwarte pytanie dotyczy pieniędzy za materiał: „Na podstawie czego rozliczymy materiały?”. Najprościej rachunkami ze sklepu. Jeśli wykonawca dolicza marżę albo „koszt transportu”, niech to napisze. Przy remoncie mieszkania w bloku usługa remontowa razem z materiałem wliczonym w usługę zwykle ma obniżoną stawkę VAT 8%, a materiał kupiony przez ciebie osobno w sklepie ma stawkę podstawową. Na dużej łazience to bywa kilkaset złotych różnicy, więc zapytaj, jak ekipa to rozlicza, i sprawdź aktualne zasady, jeśli masz wątpliwości.
Termin, który da się wyegzekwować
Piąte pytanie: „Kiedy zaczynacie i kiedy kończycie?”. Dwie daty, nie miesiąc. „Maj” oznacza tyle, że w maju wykonawca może zacząć, a może skończyć, a może zacząć w maju u ciebie, a w czerwcu wrócić po tygodniu przerwy, bo w międzyczasie miał większą robotę.
Szóste pytanie zadaję zawsze spokojnym głosem, bo wykonawców ono denerwuje: „Co się dzieje, jeśli się spóźnicie?”. Termin bez kary umownej to życzenie, nie termin. Kara nie musi być wysoka. Wystarczy niewielka kwota za każdy dzień zwłoki, zapisana w umowie. Uczciwa ekipa przyjmie ją bez dramatu, bo zna swój kalendarz. Taka, która się obraża, właśnie powiedziała ci, jak traktuje terminy.
W dziale zakupów nauczyłam się jeszcze jednego: termin ma też drugą stronę. Jeśli ty nie dostarczysz płytek na czas, wykonawca stoi. Niech umowa mówi, co wtedy, a ty pilnuj swoich dostaw.

Zaliczka, zadatek i płatność po etapach
Siódme pytanie: „Ile chcecie z góry i na co?”. Zaliczka na materiał jest normalna. Połowa całej kwoty przed wejściem na budowę już nie. W kodeksie cywilnym zaliczka i zadatek to dwie różne rzeczy. Zaliczka wraca do ciebie, jeśli umowa nie zostanie wykonana. Zadatek przepada, jeśli to ty się wycofasz, a jeśli wycofa się wykonawca, możesz żądać dwa razy tyle. Na kartce sąsiadki było słowo „zadatek”. Wykonawca nie wiedział, co ono znaczy, i zgodził się bez problemu zamienić je na „zaliczkę na materiał”.
Ósme pytanie: „Za co płacę po kolei?”. Najlepiej harmonogram po etapach: skucie i instalacje, hydroizolacja i wylewka, płytki, biały montaż i odbiór. Płacisz za to, co już widzisz. Ostatnia rata po odbiorze, nie przed.
Jeśli podpisujesz umowę u siebie w domu, a wykonawca prowadzi firmę, to zwykle jest to umowa zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa i jako konsument masz czternaście dni na odstąpienie. Kiedy prosisz, żeby ekipa weszła wcześniej, za już zrobione prace zapłacisz. To nie powód, żeby nie podpisywać, tylko powód, żeby wiedzieć, co się podpisuje.
Gwarancja i odbiór
Dziewiąte pytanie: „Jaka gwarancja i na co?”. Ustna gwarancja kończy się razem z numerem telefonu, który przestaje odpowiadać. Niech umowa mówi, jak długo, na co (szczelność, odpadające płytki, fugi) i w jakim terminie ekipa przyjeżdża naprawić usterkę. Niezależnie od gwarancji wykonawca odpowiada za wady z mocy przepisów o rękojmi, ale łatwiej się dogadać, kiedy wszystko jest napisane czarno na białym.
Dziesiąte pytanie: „Jak będzie wyglądał odbiór?”. Odbiór to nie uścisk dłoni w drzwiach. To spacer po łazience z kartką: sprawdzasz spadek w brodziku, polewając go wodą, równość fug, silikony, czy drzwi się domykają, czy nic nie cieknie pod umywalką. Usterki wpisujesz do protokołu z terminem poprawek. Ostatnią ratę płacisz po ich usunięciu.
Porównanie 3 ofert na łazienkę 4,5 m2 - przykładowe dane
| Kryterium | Oferta A | Oferta B | Oferta C |
|---|---|---|---|
| Robocizna (brutto) | 15 900 zł | 18 400 zł | Najkorzystniej: 13 500 zł |
| Termin realizacji | 5 tygodni | Najkorzystniej: 4 tygodnie | „do uzgodnienia” |
| Gwarancja | 2 lata | Najkorzystniej: 3 lata | ustnie |
| Zaliczka | 30% z góry | Najkorzystniej: na materiał, z rachunkami | 50% z góry |
| Wywóz gruzu | w cenie | w cenie | dopłata |
Najtańsza oferta przestaje być najtańsza, kiedy doliczysz gruz, a termin „do uzgodnienia” to brak terminu.
Co zrobiła sąsiadka
Sąsiadka poszła z tymi dziesięcioma pytaniami do swojej ekipy i jeszcze do dwóch innych, bo jedna oferta to żadne porównanie. Dopiero kiedy wszystkie trzy wyceny miały rozbity zakres, dało się je położyć obok siebie. Najtańsza przestała być najtańsza, kiedy doliczyła kontener na gruz, a „termin do uzgodnienia” okazał się wrześniem.
Wybrała ekipę ze środka. Umowę spisali na dwóch stronach: zakres, materiały, daty, kara, harmonogram płatności, gwarancja i protokół odbioru. Wykonawca przy podpisywaniu zażartował, że pierwszy raz ktoś go tak przepytał. Remont skończył dwa dni przed terminem.
Wszystko, co ustalicie przez telefon albo na budowie, dopisz do umowy albo potwierdź wiadomością. Co nie jest na piśmie, tego nie ma. Zachowaj rachunki za materiał, protokół odbioru i zdjęcia instalacji przed zakryciem płytkami. Za kilka lat, kiedy trzeba będzie wywiercić dziurę w ścianie, podziękujesz sobie za te zdjęcia.