Prosto do listy

Praktyczne
poradniki
i zakupowe checklisty

Menu

Zakupy nr 17

Jak sprawdzić używane auto przed zakupem

5 min czytania Autorka: Jolanta

Używane auto z otwartą maską na osiedlowej ulicy

Pierwsze auto z ogłoszenia, kupione za oszczędności z trzech lat pracy. Zanim ktoś przeleje pieniądze, trzeba sprawdzić historię pojazdu, papiery, auto na stacji kontroli i samą umowę.

Syn sąsiadów z naszej klatki skończył dwadzieścia trzy lata i po trzech latach pracy uzbierał na pierwsze auto. Szukał w ogłoszeniach, miał na oku trzy samochody w budżecie do dwudziestu kilku tysięcy złotych. Jego mama zapytała mnie na schodach, czy mogłabym „rzucić okiem”. Na samochodach znam się tak sobie, za to na kupowaniu czegoś od obcego człowieka znam się zawodowo.

Usiedliśmy we troje w ich kuchni. Wyjęłam zeszyt pytań i otworzyłam na czystej stronie. Na górze zapisałam: najpierw papiery, potem auto, potem umowa. W tej kolejności, bo jeśli papiery się nie zgadzają, auta nie trzeba oglądać.

Historia pojazdu w kilka minut

Pierwsza rzecz to sprawdzenie historii pojazdu w publicznej usłudze prowadzonej przez państwo na podstawie Centralnej Ewidencji Pojazdów. Potrzebne są trzy dane: numer rejestracyjny, numer VIN i data pierwszej rejestracji. Jeśli sprzedający nie chce ich podać przed oględzinami, to już jest informacja.

W historii widać daty badań technicznych i stan licznika zapisany przy każdym badaniu, informację o ważnym ubezpieczeniu OC, liczbę właścicieli, czasem wzmiankę o szkodach. Przy aucie sprowadzonym z zagranicy część historii zaczyna się dopiero od rejestracji w Polsce.

Z trzech samochodów syna sąsiadów jeden odpadł od razu. W ogłoszeniu przebieg był niższy niż w zapisie z badania technicznego sprzed dwóch lat. Licznik nie cofa się sam. Sprzedający przez telefon tłumaczył, że „to błąd stacji”. Może tak, może nie. Nie musieliśmy tego rozstrzygać, bo były jeszcze dwa inne auta.

Z historii da się wyczytać jeszcze jedno: przerwy. Jeśli auto przez dwa lata nie miało badania technicznego ani ubezpieczenia, mogło stać po wypadku albo jeździć bez rejestracji. Nie musi to nic złego znaczyć, ale to pytanie do sprzedającego, zanim pojedziesz na oględziny sto kilometrów.

Papiery, które masz zobaczyć na miejscu

Na oględzinach sprawdź dowód rejestracyjny. Czy sprzedający jest w nim wpisany jako właściciel? Czy VIN z dowodu zgadza się z numerem na aucie, zwykle widocznym pod przednią szybą i wybitym na nadwoziu? Czy dowód nie ma śladów poprawek?

Jeśli auto ma dwóch właścicieli, na przykład małżeństwo, umowę podpisują oboje albo jeden z pełnomocnictwem drugiego. Jeśli sprzedaje „brat, bo właściciel wyjechał”, kończ rozmowę. Kupując od osoby, która nie jest właścicielem, możesz zostać bez auta i bez pieniędzy.

Zapytaj też o książkę serwisową, rachunki za naprawy, komplet kluczyków i drugi komplet kół. Przy aucie za dwadzieścia tysięcy złotych zestaw opon zimowych z felgami to realne kilkaset złotych więcej albo mniej.

Jeśli auto jest jeszcze na zagranicznych tablicach, do rejestracji potrzeba więcej dokumentów, w tym potwierdzenia rozliczenia akcyzy. Zanim zapłacisz za takie auto, zapytaj w wydziale komunikacji, co dokładnie musisz przynieść. Syn sąsiadów od razu odrzucił takie oferty, bo nie chciał na start załatwiać tłumaczeń i opłat.

Auto na stacji kontroli albo u mechanika

Oglądanie auta przed blokiem przy pochmurnym niebie mówi niewiele. Zaproponuj wizytę na stacji kontroli pojazdów albo u niezależnego mechanika. W 2026 roku takie sprawdzenie kosztuje zwykle od 150 do 400 złotych, zależnie od zakresu. Mechanik zajrzy pod spód, sprawdzi zawieszenie, hamulce, wycieki, rdzę na progach, podłączy komputer i odczyta błędy. Miernik grubości lakieru pokaże, które elementy były malowane.

Uczciwy sprzedający zgadza się bez problemu, często tylko prosi, żebyś zapłaciła za badanie. Taki, który odmawia, zwykle ma powód.

Na jazdę próbną umów się tak, żeby auto stało od rana. Zimny silnik powie więcej niż rozgrzany, który sprzedający „przed chwilą przyprowadził”. Posłuchaj rozruchu, sprawdź, czy z wydechu nie idzie niebieski dym, przejedź po nierównym bruku i po prostym odcinku, puść na moment kierownicę.

Sprawdź, czy działa klimatyzacja, ogrzewanie tylnej szyby, wszystkie światła, wycieraczki i elektryczne szyby. Każda z tych rzeczy osobno to drobna naprawa, razem potrafią dołożyć tysiąc złotych. Zapisz je, nawet jeśli nie przesądzają o zakupie, bo przydadzą się przy rozmowie o cenie.

Drugi samochód z listy sąsiada wyszedł na stacji z wyciekiem oleju i kilkoma błędami w sterowniku. Sprzedający obniżył cenę o tysiąc złotych. Syn sąsiadów policzył koszt naprawy z mechanikiem i zrezygnował. Trzeci był w porządku.

Umowa kupna-sprzedaży

Umowa nie musi być długa, ale musi być kompletna. Dane obu stron z numerami dokumentów, marka i model, rok produkcji, numer VIN, numer rejestracyjny, przebieg w dniu sprzedaży, cena, data i godzina przekazania auta, podpisy. Dobrze dopisać, że sprzedający oświadcza, że auto nie ma wad prawnych, nie jest obciążone zastawem i że znane mu wady zostały wymienione. Wypisz je.

Kupując od osoby prywatnej, kupujesz zwykle auto „takie, jakie jest”. Sprzedający odpowiada z rękojmi za jego wady, chyba że umowa tę odpowiedzialność wyłącza, a za wady, o których wiedział i je zataił, odpowiada nawet przy takim zapisie. Kupując od firmy, masz jako konsument szersze prawa, choć przy rzeczach używanych okres odpowiedzialności sprzedawcy może być w umowie skrócony do roku. Czytaj, co podpisujesz.

Płać przelewem w dniu podpisania umowy albo w obecności obu stron w banku. Gotówka w kopercie na parkingu nie zostawia śladu. Umowę spisz w dwóch egzemplarzach, po jednym dla każdej strony, i przepisz do niej dane z dowodów osobistych, zamiast fotografować cudze dokumenty.

Po zakupie: podatek, OC, rejestracja

Po zakupie auta od osoby prywatnej płacisz podatek od czynności cywilnoprawnych, zwykle 2 procent wartości rynkowej, jeśli ta przekracza tysiąc złotych. Deklarację składasz i podatek płacisz w ciągu 14 dni od zakupu. Urząd skarbowy może zakwestionować cenę z umowy, jeśli jest wyraźnie niższa od rynkowej.

Ubezpieczenie OC poprzedniego właściciela przechodzi na ciebie i obowiązuje do końca okresu, na który zostało zawarte. Możesz je wypowiedzieć i kupić własne. Jeśli nie wypowiesz, nie odnowi się samo na kolejny rok. Sprawdź datę końca tej polisy i zapisz ją w kalendarzu, bo jazda bez OC to wysoka kara.

Na rejestrację albo zgłoszenie nabycia masz 30 dni od zakupu. Za spóźnienie grozi kara administracyjna. Sprzedający też ma obowiązek zgłosić sprzedaż w tym samym terminie.

Syn sąsiadów kupił trzecie auto. Po wszystkim zadzwonił, że pierwszy raz w życiu przeczytał umowę przed podpisaniem. Jego mama napisała, że przy następnej pralce też przyjdzie z pytaniami. Odpisałam, że przy pralce lista jest krótsza (Jaką pralkę kupić do małej łazienki w bloku), a przy aucie te dwie godziny w kuchni to najlepiej wydany czas w całym zakupie.

Zanim podpiszesz

VIN przed ceną.

Czerwone flagi

  • Sprzedający nie jest właścicielem i sprzedaje „w imieniu szwagra”.
  • Nie zgadza się na wizytę na stacji kontroli albo u mechanika.
  • Przebieg w ogłoszeniu jest niższy niż w historii badań technicznych.